09 listopada 2008
Etyka w naszym życiu
Komentarze do poprzedniego wpisu zdominowane zostały przez tematykę mięsożerstwa, zatem tutaj odwołam się do tego właśnie aspektu.
Część komentujących określiła moje zachowanie jako niedojrzałe, dziecinne, pozostające pod wpływem kolorowych gazetek itd. Pominę na razie motywację i zapytam: w którym miejscu nasze poglądy rozchodzą się? Moje wyglądają następująco:
- jako istoty zdolne do myślenia abstrakcyjnego osiągamy wyższy stopień rozwoju czyniąc dobrze, a pogrążamy się czyniąc źle,
- zadawanie cierpienia jest złe i należy tego unikać,
- zwierzęta zdolne są do cierpienia,
- zadawanie cierpienia zwierzętom jest złe,
- zwierzęta wykorzystywane w charakterze elementu procesu produkcyjnego cierpią,
- jesteśmy w stanie funkcjonować jako gatunek bez spożywania mięsa,
- przedłużenie naszego życia o kilka lat i uprzyjemnianie naszych posiłków nie jest usprawiedliwieniem dla zadawania takiego cierpienia, a jest jednym z elementów przytępiających naszą wrażliwość
A może po prostu ratujecie się cynizmem, aby nie ześwirować z powodu rozbieżności rzeczywistości i sumienia?
Nie sugeruję się kolorowymi pisemkami ani słowami aktywistów. Nie jestem fanatykiem zdrowej żywności, nie jestem też lewakiem - po prostu nie mam w zwyczaju dla wygody ignorować faktów.
Dyskutantów poddających w wątpliwość moją dojrzałość emocjonalną proszę o uzasadnienie - w jaki sposób zawartość poprzedniego wpisu świadczy o braku mojej dojrzałości?
33 komentarze